Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wrocław. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wrocław. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 maja 2012

Spiżowe Ciemne - Spiż po raz trzeci!

Spiżowe Ciemne miałem okazję spróbować już któryś raz. Teraz przy okazji pobijania Światowego Rekordu Guinessa w graniu na gitarach na wrocławskim rynku. Dla jasności - rekord został pobity (jupi!), a ja na tym instrumencie ni w ząb grać nie potrafię. Jednak dzięki przyjaciołom, którzy odpowiednio układają gitarowe chwyty i pozwalają mi dokładać rękę tylko do strun, pobicie rekordu stało się dla mnie (a nawet dla mojej córy!) możliwe :)

Dziękuję im z tego miejsca!

Pobyt we Wrocławiu większą paczką pozwolił mi na wprowadzenie w życie planu, z którym od dość dawna się nosiłem - stworzenia elektronicznego opisu piwka - takiego przy kuflu, na świeżo w knajpce, z dyktafonem. Następnie nagrania takie mogę sobie na spokojnie w domu przesłuchać, wyłuskać z nich najważniejsze informacje i na tej podstawie stworzyć dla Was kolejny opis. Win-win situation!
Jednym z pierwszych opisywanych w ten sposób piwek było właśnie Spiżowe Ciemne, a w stworzeniu tego wpisu dzielnie pomagali mi Monia z Bodziem!


Fakty:

  • Piwo ciemne z browaru Spiż we Wrocławiu
  • Cena: 10 złotych za pół litra
  • Do 6.2% alkoholu, 12-15% ekstraktu
  • Niepasteryzowane, niefiltrowane

    Z zewnątrz:

    Spiżowe Ciemne zostało podane w prostej, ale fajnej szklance. Minus za to, że identyczne szklanki są używane zarówno do piw ciemnych, miodowych, a nawet pszenicznych. Drugi minus za to, że z powodu nadmiaru gości zabrakło, obecnego zawsze i niejako kojarzonego z tym miejscem, chleba ze smalcem. Sorry, ale chyba można przewidzieć, że w długi weekend majowy pojawi się dużo ludzi i jakoś odpowiednio na ów fakt się przygotować.


    Zdjęcie zostało zrobione w dniu, kiedy zapasy smalcu i chleba zostały już uzupełnione. Nagranie powstawało natomiast wieczorem kilka dni wcześniej - wtedy smalec zdążył już niestety "wyjść"...
    Od środka:


    MARIAN: Spiżowe Ciemne pachnie trochę jak kawa. Taka mocna, niesłodzona i niezabielana. Chociaż może nawet bardziej niż kawę, czuć tam cukierki Kopiko. Po zamotaniu piwem, nie uraczymy na nim piany, nic się tam nie pojawia. Piwko jest średnio wysycone, trochę gryzie pod językiem, ale też nie za bardzo. Jest zbyt ciemne, żeby powiedzieć coś o jego nagazowaniu - nijak nie byłem w stanie dostrzec bąbelków CO2. Jeśli chodzi o smak, to bez niespodzianek - wyczujemy dokładnie to samo co w zapachu. [W tym momencie podczas degustacji, zaczęła mnie męczyć czkawka, więc dalsze odszyfrowywanie nagrania było nieco utrudnione, ale dałem radę!]. Jak na ciemne piwo za którymi nie przepadam, Spiżowe wypada całkiem nieźle. Niestety, poza naleciałościami kawy i Kopiko, nie znalazłem tam nic chmielowego, ani słodowego. Trochę tak jakby człowiek pił pół na pół kawy z wodą. Sami przyznacie, że jak na piwo, to za słaby wynik. W połowie kufla, piana już całkowicie opadła, zostawiając jedynie meszek na szkle. Smak w zasadzie się nie zmienił - zyskał jednak trochę na słodowości i czegoś w rodzaju suchości.
    MONIA: podzieliła moja obserwację, związaną z brakiem jakiejkolwiek piany na tym trunku. W zapachu wyczuła bardzo intensywną kawę i spalony, domowy karmel. Przed pierwszym łykiem, Monia lojalnie ostrzegła, że nie jest fanką ciemnych piw, więc przez to jej ocena może być zaniżona. W smaku nie wyczuła dużo goryczki (co ciekawe - więcej wyczuła w piwie miodowym...). Pomimo, że w zapachu był wyczuwalny karmel, w smaku nie znalazła nic słodkiego. Wyraźnie jednak zarysował się aromat kawy, szczególnie na chwilę po wypiciu. Jak zapytałem Monię o ocenę Ciemnego Spiża, to przypominając raz jeszcze że ciemnych piw generalnie nie lubi, wystawiła 1 kufelek.
    BODZIO: był bardzo oszczędny w słowach, opisując smak Spiżowego Ciemnego - stwierdził, że smakuje jak czeska Kofola i niestety nie udało mi się z niego wydusić ani jednego słowa więcej...

    Podsumowanie:

    Reasumując, po wypiciu 1/5 Spiżowego Ciemnego zacząłem żałować, że wziąłem go w wersji dużej, płacąc za niego 10 złotych! To za dużo jak na takiego browarka, tym bardziej biorąc pod uwagę, że przemiał ludzi jest tu taki, że wątpię aby Spiżowe było wyrabiane tak samo, jak jeszcze kilka lat wcześniej. Jakość opuściła się wyraźnie w dół. Mimo to, ze wszystkich piw, które spróbowałem w tym browarze, Ciemne wypadło najlepiej i byłby to chyba jedyny rodzaj, po który sięgnąłbym ponownie. Smutna (a może nie taka smutna!) prawda jest taka, że przez te miesiące prowadzenia Jasnego Pełnego spróbowałem tak dużej ilości różnych, fantastycznych piw, że dopiero teraz pomału przeglądam na oczy i widzę, że oceny dane Spiżowemu Jasnemu i Miodowemu były mocno zawyżone... Przy Ciemnym takiego błędu nie popełnię - 5 kufelków to jest max, na co jestem w stanie się zgodzić.



  • czwartek, 10 maja 2012

    Piast Wrocławski

    Piasta Wrocławskiego pierwszy raz wspólnie z Marianem mieliśmy okazję wypić właśnie we Wrocławiu, podczas tegorocznej majówki z naszymi przyjaciółmi. Recenzję zrobiliśmy jednak w zaciszu jego mieszkania, aby na spokojnie zagłębić się w smak tego, należącego do Carlsberga, browarka. Powodem odłożenia recenzji była też gama różnych piw warzonych na rynku we Wrocławiu, o których na bieżąco dyskutowaliśmy powoli sącząc je wieczorową porą. Te recenzje, zupełnie wyjątkowe, bo nagrywane "na świeżo", pojawią się w nieodległej przyszłości na blogu. Bądźcie czujni!

     

    Przez ponad 130 lat Piast Wrocławski warzony był przez założony przez Carla Scholtza Browar Piastowski (z później dodanym członem: Browary Dolnośląskie "Piast"). W latach 90-tych browar przechodził dwukrotnie w inne ręce, aż do roku 2001, kiedy to został wykupiony przez duński Carlsberg. W Browarze Piastowskim zaprzestano produkować piwo w 2004 r. W tym samym roku trzy główne budynki browaru wpisano do rejestru zabytków, zostaną one odrestaurowane, a ich wnętrza wypełnią luksusowe mieszkania.

     

    Wracając do samego piwa, producent zapewnia, że posiada ono łagodny smak i bogaty, chmielowy bukiet oraz warzone jest według tradycyjnych receptur dolnośląskich piwowarów. Piast Wrocławski jest wielokrotnym zdobywcą prestiżowych nagród w konkursach piwnych na terenie Polski i nie tylko. Do najważniejszych osiągnięć należy zdobycie Lauru Konsumenta 2008 oraz złotego medalu w konkursie Monde Selection w Brukseli w 2009 i 2010 roku.

     

     

     

    Fakty: 

    • 5,5% alkoholu, 11,5% ekstraktu

    • piwo jasne, pasteryzowane

    • właścicielem marki jest Carlsberg Polska Sp. z o.o.

    • cena detaliczna: ok. 2,50zł/butelka

     

    Z zewnątrz:

     

    Standardową brązową butelkę pokrywa niezbyt wyszukana, aczkolwiek zapadająca w pamięć etykieta z dużym, rzucającym się w oczy napisem "Piast", powyżej którego widnieje szkic wschodniej elewacji Ratusza stojącego na wrocławskim Rynku, który okala z kolei wyraźny napis "Głęboki świeży smak" - czy rzeczywiście? O tym w dalszej części posta. Niestety obecna partia butelek posiada szpecące reklamy dotyczące konkursu. Żółty kolor etykiety dominuje również na drugiej stronie butelki. Tam, oprócz pobieżnego opisu regulaminu promocji, doczytamy, że piwo zawiera słód jęczmienny oraz jest pasteryzowane. Bardzo prosty w formie kapsel utrzymany jest w złoto - czarnej kolorystyce, co pieczętuje napis "Piast".

     




     

    Od środka:

    Marian
    Monia
    Otwarciu Piasta nie towarzyszyło nic, co mogłoby zwiastować mocne nagazowanie i nasycenie piwa. Kapsel odszedł bez większego entuzjazmu zginając się nieco w miejscach nacisku otwieracza. Może to i dobrze, bo nie byłem bardzo rozczarowany tym, co zobaczyłem w szklance. A może raczej tym, czego nie zobaczyłem – Piast bardzo szybko pozbył się całej piany, pozostawiając na sobie tylko słaby i wątły kożuszek. Nawet dość duża ilość bąbelków, ulatniających się z dna kufelka nie pomogła w utrzymaniu białej czapy. W zapachu zdecydowanie dominuje słodycz tego piwa – słód wylewa się z niego każdym porem piany. Po głębszym „zawąchaniu” udało mi się znaleźć nuty spirytusowe i w zasadzie tyle. W smaku bez niespodzianek – dość słodkie, zalatujące trochę lodami śmietankowymi, wanilią i odrobiną masła. Co prawda jak patrzę teraz na ten opis to aż ciężko mi uwierzyć, że to właśnie tam wyczułem, ale takie były moje pierwsze skojarzenia.
    Delikatny zapach chmielu przenika coś czego nie potrafię określić, ale pachnie lekką słodyczą. Niewielka ilość piany całkiem szybko opada. Kolor trunku najtrafniej opisze określenie "jasnozłoty". Pierwszy łyk piwa odczuwam najintensywniej poprzez kubki smakowe rozpoznające kwasowość. Kolejne łyki nie zmieniają moich doznań - piwo jest kwaskowe i pozostawia lekkie, chwilowe mrowienie na języku. Nie czuję dużej zawartości chmielu, wyczuwalna goryczka jest bardzo słaba.


    Podsumowanie:


    Marian
    Monia
    Wiadomo nie od dziś, że w czasie urlopu człowiek jest w stanie dużo znieść. Nie przeszkadza mu ani zimno, ani gorąco, ani hałasujący sąsiedzi. Ważne, że ma wolne. Pewnie stąd wynika fakt, że we Wrocławiu Piast podszedł mi bardziej. Szczególnie po czterech godzinach jazdy w nieklimatyzowanym samochodzie, kiedy człowiek w końcu siadł nad kuflem lodowatego piwka. Podobna sytuacja miała się przecież ze Spiżowym Miodowym. Pite na miejscu było dużo lepsze od tego przywiezionego do domu. Jak dla mnie Piast jest dużo za słodki i jednolity w smaku. Stąd tylko/aż 5 kufelków i nadzieja na kolejne egzemplarze wypite na wrocławskim rynku :)
    Mimo ogromnej popularności tegoż gatunku piwa w przepięknym Wrocławiu, dla mnie jest to piwo mało interesujące smakowo. Niestety walory psuje kwasowość, która dominuje w trunku. Pozytywnej opinii nie dostarcza również samo opakowanie, etykieta jest bardzo prosta w formie i kolorystyce, dodatkowo całość psuje paskudna reklama "Miliona Piastów do wygrania". Mimo pięknych okoliczności pogody i przyrody, w których wypiłam w tym roku pierwszego Piasta (a miało to miejsce na Wyspie Słodowej we Wrocławiu w towarzystwie Marianka, Sobuta i Jacusia), niestety i kolejne podejście w mieszkaniu Mariana w Krakowie nie poprawia mojej opinii o nim. Zbyt kwaśny. Szkoda.